niedziela, 1 lipca 2018

Modnie, wygodnie i czysto!



Czy idealna psia garderoba istnieje? W dzisiejszych czasach my właściciele psów możemy przebierać w setkach różnej "maści" smyczy, szelek, obróży... Czego tylko dusza zapragnie!  I my nie stanowimy wyjątku, w Rakietowej garderobie królują stroje szyte na miarę, o specjalnie przemyślanych wzorach i kolorach. Jak się bawić, to na całego! Jestem zwolenniczką obroży zapinanych na zatrzask, co przy naszych psach - 7.5 kg i 8.5 kg raczej nie ma szans mnie rozczarować, ale... No właśnie ALE. Czasem warto spojrzeć także na inne rozwiązania!


 


Firma Hunter, którą pewnie dobrze znacie, do tegorocznego plebiscytu TOP for DOG zgłosiła serię CONVENIENCE, czyli produkty wykonane z trwałego tworzywa TPU w kilku kolorach: neonowożółty, neonowopomarańczowy, neonoworóżowy, niebieski, szaro-beżowy, czarny.  Co znajdziemy w ofercie? Smycze - standardową i przepinaną, smycz i linkę treningową oraz obroże. Rakiety miały przyjemność testować smycze przepinane (szerokość 2cm) oraz obroże (także szerokość 2 cm).




Co wyróżnia serię Convenience? Są totalnie, absolutnie, w 100% WODOODPORNE. Wykonane są z materiału, który nie nasiąka wodą, a wszelkie zabrudzenia wystarczy spłukać lub wytrzeć mokrą ściereczką. Dodać muszę, że okucia towarzyszące smyczy i obroży również nie cierpią w czasie moczenia futer. A u nas były moczone regularnie ;-) Największym zaskoczeniem dla nas była faktura materiału, z którego wykonane są produkty. Przyzwyczajona do mięciutkich uchwytów byłam nieco zszokowana. Smycz i obroża nie są śliskie, a mimo to nie czepia się ich brud. Są przyjemne w dotyku, na początku smycz jest trochę sztywna i wydawać się może CIĘŻKA. Jednak w trakcie użytkowania wszelkie wątpliwości się rozwiały, a i my przyzwyczailiśmy się do tych niabanalnych akcesoriów.




Zestawy CONVENIENCE były testowane przez Rakiety codziennie, w różnych warunkach. Oczywiście najprzyjemniejsze testy miały miejsce w wodzie (to chyba naturalne środowisko Rakiet, haha :-P), ale nie zabrakło błotka, piachu, trawy i miejskich wypadów. Jeśli Wasz pies należy do tych, które zaliczają każdy zbiornik wodny na spacerze, lubi z premedytacją wytarzać się w CZYMŚ, a może po prostu Ty chcesz zaoszczędzić czas na praniu psich sprzętów i lubisz się wyróżniać - Hunter stworzył serię Convenience dla Ciebie i Twojego psa!




Plusy?
-wodoodporność - niewątpliwie u nas największa zaleta
-łatwość utrzymania w czystości - chwila moment i nawet po błotnych akcjach wszystko wygląda jak nowe (no może poza psami, te muszą wyschnąć i wykruszyć błoto z futer)
-design - neonowe kolory to moje ulubione z tej serii, sprawiają że psy są lepiej widoczne, wyglądają super!
-wytrzymałość - używamy naszych kompletów już długo, a śladu nie widać
-przyjemność w użytkowaniu - psy się nie wycierają, a smycz w dłoni leży super (nawet w najgorszy upał nie odparza, a dłoń się nie poci)
-3 opcje długości w smyczy przepinanej - idealna zarówno do miasta, jak i na dalsze spacery




Minusy?
Ciężko wybrać najlepszy kolor :-P A tak całkiem poważnie, to ten moment minusów nie znalazłam. Możemy wybrać odpowiedni rozmiar, więc także i w tej kwestii nie powinno być niespodzianek. Smycze dostępne są w 2 szerokościach - dla każdego wedle potrzeb ;-) 




Hunter zostaje w naszej szafie na stałe! Jestem przekonana, że w sezonie kiedy Rakiety moczą tyłeczki praktycznie codziennie jest to niezbędny zestaw. Poza zaletami samego tworzywa, z którego są wykonane, akcesoria z serii Convenience wyróżniają się dbałością o detale i piękną kolorystyką. Bardzo jestem ciekawa jak będą się sprawdzały poza sezonem, ale póki co cieszymy się pogodą i pływaniem łódką z Rakietami. 




Jeśli szukasz trwałych, wodoodpornych i ŁADNYCH psich gadżetów, to seria Convenience od firmy Hunter będzie doskonałym wyborem ;-)



czwartek, 28 czerwca 2018

BeBobi - Ty i Twój "psiowóz" będziecie zachwyceni!


Co to jest - brudne, zakłaczone, z toną piasku wciśniętego dosłownie WSZĘDZIE, tu zaślinione, tam coś innego...? Hm? Jakieś pomysły? Już podpowiadam! Tylna kanapa wielu psiarskich samochodów, mojego w szczególności :-P W sumie oba nasze auta przy Rakietach cierpią te katusze. Ale czego się nie robi dla pieseczków? Odkurzanie i szorowanie siedzeń jednak przeszło u nas do historii. Jak to?! - zapytacie. A no tak! TADAAAAM!




Mata Double Dog Color Headrests od BeBobi! Różne maty miałam w aucie, jedne lepsze, drugie gorsze... Taką zamontowałam pierwszy raz i powiem Wam jedno - w życiu jej nie zdejmę. No może do prania (tak! BeBobi informuje, że można ją prać w pralce w 30/40st, wirowanie 800).  




Z ważnych informacji, o których musicie wiedzieć:

-zabezpiecza całą tylną kanapę (kształt litery U)
-ręcznie szyta z wytrzymałego poliestru (połączenie wodoodpornych materiałów – jednokolorowa, wytrzymała codura jako główna część maty zapewnia całkowite zabezpieczenie kanapy przed wilgocią, sierścią , brudem i uszkodzeniem mechanicznym a cieńsza z modnym, kolorowym wzorem dodaje unikatowego wyrazu. Nowoczesny wygląd maty podkreślają dodatki w postaci lamówki, nici i kieszonek)
-łatwa w montażu - mocujemy całość o zagłówki w samochodzie i tadam!
-otwory na pasy bezpieczeństwa zamykane na zamki - już nie nasypie się tamtędy piasek z brudnych łapeczek pieseczków
-siatka do tylnego nawiewu umieszczona w środkowej części pomiędzy przednimi fotelami - naszym zdaniem poza główną rolą pełni jeszcze jedną - Rakiety nas widzą i się nie wściekają, a my widzimy Rakiety
-praktyczne organizery - już nie rzucam smyczy gdzie popadnie i przy wysiadaniu nie przekopuję całego samochodu zestresowana czy aby na pewno zabraliśmy smycze?!
-możliwość doszycia boków rozpinanych dla ułatwienia wysiadania i wsiadania, które zabezpieczą drzwi i już NIC nam się nie nasypie na siedzenia
-kolorowe zagłówki, które poza cudowną kolorystyką (+100 do lansowania na mieście) chronią samochód już dosłownie WSZĘDZIE
-dostępna w 2 rozmiarach - S i M





Taaak, każda cecha tych mat jest ich niewątpliwą zaletą. W dodatku BeBobi zaskoczyło nas cudownym dopełnieniem ich maty, a mianowicie pasami bezpieczeństwa dla Rakiet (oczywiście pod kolor zagłówków!) i saszetką na woreczki w tej samej kolorystyce. Wow, prawda? Podsumujmy - auto bezpieczne, psy także przygotowane do podróży iii?



Jak sprawdziła się u nas mata od BeBobi? Nasi obserwatorzy mieli przyjemność śledzić testy na bieżąco i wiedzą, że jesteśmy w niej zakochani. Wyjaśnię Wam dlaczego ;-) Do przeprowadzenia testów dostaliśmy matę "różowe trójkąty" w rozmiarze M (który jest dedykowany do aut typu limuzyna i SUV) i choć zdecydowałam się zamontować ją w swoim hatchbacku, spisuje się rewelacyjnie. Od momentu założenia maty na kanapie nie pojawiły się żadne kłaki, piach czy plamy śliny. Do auta wrzucałam mokre i brudne psy, przewoziłam syna Jetty, który z reguły nie rusza  się nigdzie samochodem (a śliny produkuje w czasie jazdy za 10 psów :P). Moja kia ma się bardzo dobrze! Nigdy nie byłam zwolennikiem wożenia psów na kanapie bez klatek, ale z pasami bezpieczeństwa od BeBobi dostrzegłam wiele plusów. Otwieram drzwi iiii... Nikt mi nie wyskakuje nad głową :-) Grzecznie czekają aż zapnę smycz i odepnę pasy. No plusów jest od groma! Jęki zachwytu nie są więc bezpodstawne, a modny design dodaje zestawowi podróżnemu wdzięku. 


 
Polecamy każdemu właścicielowi, który podróżuje ze swoimi futrami! Totalny MUST HAVE!



PS - A jeśli lubicie dostawać ŁADNE i PRZEMYŚLANE paczuszki, to polecam x 2. Przyjemnie było rozpakowywać takie cudo. Estetyczny karton z logo firmy, równiutko zapakowana zawartość... Wyżyny estetyki i lubości do detali :-) Dziękujemy BeBobi za zaufanie!

wtorek, 5 czerwca 2018

Pokaż piesku co masz w ... słoiczku!



Często właściciele pieseczków zastanawiają się czym karmić swoich psich przyjaciół żeby było smacznie i ... zdrowo. Oczywiście należę do tego zacnego grona, ale do BARFa mi daleko - choć argumenty o bliskości do natury NAWET do mnie trafiają. To nie tak, że jestem anty czy coś... Żeby prawidłowo karmić psa "surówką" potrzebna jest spora dawka wiedzy, wsparcie merytoryczne i co ważne - chęć i systematyczność. Ale nie o BARFie dzisiejszy wpis, a o czymś, co z powodzeniem wypełni psie żółądki i odpowiednio zadba o zdrowie. O czym mowa?




O słoiczkach z pysznym zdrowym jedzeniem dla psów. Serio - karmy Dogs Plate, bo o nich mowa, są przygotowywane z wysokiej jakości składników i WEKOWANE, aby zachować świeżość i wartości odżywcze. Skład całej linii karm (a jest ich kilka) oparty jest na mięsie pełnowartościowym, najwyższej jakości i wg wybranego rodzaju uzupełniony dodatkami zbilansowanymi tak, aby dawać psu to czego potrzebuje. Firma do tegorocznej edycji TOP FOR DOG zgłosiła słoiczki w wersji ACTIVE



Skład prezentuje się o tak:
mięso z indyka 50%, mięso wołowe 16,5%, wątroba wołowa 6,5%, jajka ze skorupkami  6,5%, ryż 5,5%, marchew 4,5%, buraki 3,3%, olej z dorsza (lub olej rzepakowy) 2,2%, jabłka 1%, zielona pietruszka, kolagen wieprzowy, drożdże browarnicze, inulina z cykorii, liofilizowana małża zielona, suszona pulpa z owoców róży



I jeszcze od Dogs Plate:

Kolagen intensywnie chroni układ ruchu psiaka minimalizując ryzyko kontuzji. Białko kolagenowe stanowi ważny element zdrowia czterech łap – zapewnia sprawność stawów, ścięgien i więzadeł.
Liofilizowana małża zielona to bogactwo czynnych biologicznie składników, odpowiedzialnych za prawidłową strukturę chrząstki stawowej i skóry. Zawartość wapnia o wysokiej przyswajalności, wzmocni kości Twojego pupila.
Suszona pulpa z owoców róży to idealne źródło naturalnej witaminy C – wysoce przyswajalnej, aktywnej biologicznie. Dzięki temu wspomaga układ odpornościowy, a regularnie dostarczana do organizmu działa wspomagająco przy leczeniu schorzeń układu ruchu.

Widzicie więc, że aż 73% składu stanowi mięso! Nie ma konserwantów i polepszaczy smaku. Jedyną możliwością uzależnieia psa od karmy jest po prostu ona sama.     Brzmi niewiarygodnie? Uwierzcie, zapach i konsystencja nie pozostawiają złudzeń. Chyba nigdy nie podawałam swoim psom niczego podobnego...



Ronya mimo wieku na Active funkcjonowała rewelacyjnie. Niestety przy okazji testów dowiedziałam się o dość zaskakującej rzeczy - Jetta najprawdopodobniej jest uczulona na malżę zieloną, która w wersji Active pojawia się w składzie. Jednak to profesjonalizm p. Moniki z Dogs Plate pomógł nam ustalić czy to faktycznie możliwe. Trochę bałam się podać inne wersje słoiczków, ale po pierwszym podaniu karmy Sensitive odetchnęłam z ulgą. Nie ma rewolucji! Junior także został przez Jettę przyjęty prawidłowo, dlatego ona dokończyła testy Dogs Plate z własnym arsenałem słoiczków (z pominięciem Active). I choć firma do testów zgłosiła właśnie Active, to chciałabym Wam przybliżyć także testowane przez Jettę - Sentitive i Junior ;-) 

Dogs Plate SENSITIVE skład:
filety z dorsza 55% (źródło białka), ziemniaki 22% (źródło węglowodanów), marchew 6,6%, pulpa z pomidorów 6,6%, buraki 5,5%,olej lniany 2,2%, drożdże browarnicze, inulina z cykorii, suszone morskie algi brunatne



Dogs Plate JUNIOR skład:
mięso z kurczaka 55%, mięso wołowe 16,7%, buraki 8%, marchew 7%, jabłka 4,5%, olej z dorsza 2,2%, olej rzepakowy 2,2%, płatki owsiane 1%, sproszkowane skorupki jajek, lucerna suszona, drożdże browarnicze, pektyna z jabłek, suszone morskie algi brunatne




Brak małży i Jetta fukncjonuje na SAMYCH słoiczkach idealnie. Nie ma się co zniechęcać, jak widać wystarczy zgłosić problem aby uzyskać wparcie od firmy. Komu jak komu, ale Dogs Plate zależy na naszych pupilkach. Produkcja psiego jedzenia w formie weków świadczy o tym doskonale, bo chyba każdy wie na czym polega taki proces i co zyskujemy? Ś
wieżość i smakowitość bez konserwantów.

Słoiczki dostępne są w 2 wielkościach - 180 i 360 g. Na każdej etykiecie znajdziecie pełen skład i zalecane dawkowanie. Po otwarciu słoika można go przechowywać w lodówce do 2 dni. Ja na drugi dzień wystawiałam je na ok. 2 h przed podaniem, żeby Rakiety nie łykały zimnego. Konsystencja wszystkich 3 rodzajów jest troszkę inna. Najbardziej "zmiksowany" wydaje się być junior, natomiast w sensitive wyraźnie widać składniki. Zapach po otwarciu słoiczków jest niesamowity, w ludzkim stadzie budzi podobny zachwyt co u psów ;-) Jetta i Ronya na dźwięk stawiania szklanych przedmiotów w kuchni biegną za każdym razem sprawdzić, czy to przypadkiem nie pora na karmienie.





Jak tu nie pokochać zdrowego, smacznego i świeżego jedzonka? Zbilansowanego wg psich potrzeb, przygotowanego z najlepszych składników i uzupełnionego odpowiednimi dodatkami? Podpowiem - no nie da się! 



Kupując słoiczki Dogs Plate możecie być pewni, że w Wasze ręce (i psie paszcze) trafi świeża partia produkowana w Polsce. Wasz pies będzie zachwycony. Jeszcze raz ogromne podziękowania dla Dogs Plate - robicie kawał dobrej roboty! Nas już macie :-)

poniedziałek, 28 maja 2018

Elastyczna - fantastyczna!


Co jest szerokie na 2.5 cm, długie na 180 cm - ale rozciągliwe do 250 cm? Dodatkowo super elastyczne i mięciutkie? Smycz elastyczna od All For Dogs!



Rakiety do testów w ramach TOP for DOG 2018 otrzymały swój własny egzemplarz, a nasz wewnętrzny casting na głównego testera z całą swoją mocą parowozu wygrała Ronya :-) Moja kudłata zagadka, która CUDOWNIE chodzi przy nodze, kontakt mamy przy tym książkowy, ale... No właśnie. Jest jedno ALE. Czasem jakieś trybiki w tej mądralińskiej łepetynie przeskoczą i pies zamienia się w ciągnik. Wtedy przywrócenie rozumu Ronyi graniczy z cudem, a czasami spacer kończy się zanim na dobre się zaczął...



All For Dogs przyszło nam na ratunek. Niby zwykła - niezwykła smycz. Rozciągliwa. Wow. A uwierzycie ile wniosła w spacery z kudłatą? Ronya przy pierwszej okazji była w takim szoku, że śmiałam się z niej do łez. Amortyzator zadziałał na nią hamująco, przy kilku pierwszych spacerach dość ostrożnie się z nim obchodziła. Teraz już wie, że to nic strasznego, ale przestała mnie ciągać po krzakach.

Co wyróżnia testowaną przez nas smycz? Super hiper miękka rączka - szeroka, puszysta i cudownie pasuje do każdej dłoni. Testowana w mojej dość małej rąsi i w sporej męskiej dłoni. Wyprowadzanie psa, nawet ciągnącego, to czysta przyjemność. Dodatkowo na całej długości przyszyte zostały odblaskowe elementy, które zwiększają bezpieczeństwo nasze i psa po zmroku. Nawet przy niewielkiej ilości światła smycz jest bardzo dobrze widoczna ;-) 




Ach, oczywiście kluczowy element - fragment smyczy, który jest ROZCIĄGLIWY. Spełnia swoją funkcję przy mocniejszym pociągnięciu, bez wyraźnej potrzeby pozostaje w stałej gotowości do amortyzacji nagłego szarpnięcia. Niby 8.5 kg Ronyi to nie tak dużo, ale nagłe zerwanie się za czymś potrafi zaboleć mnie, a co dopiero ją. All For Dogs tworząc elastyczną smycz na 100% przyczynił się do wzrostu doznawanej przyjemności na spacerze z psem. Nawet z psem ciągnącym, który akurat coś wywąchał czy wypatrzył w oddali :-)




Polecamy wypróbować smycz, która zmienia punkt widzenia zarówna psa, jak i człowieka. Użytkowanie jej w życiu codziennym to czysta przyjemność, która sprawia, że spacery z psem stają się jeszcze bardziej odlotowe :-)

PS - Smycz posiada dość duży karabińczyk. Przy pieskach miniaturowych może się nie sprawdzić, przy jack russell terrierach daje radę. Nie uderza psa, ale dodaje smyczy trochę do ogólnej wagi.

czwartek, 10 maja 2018

Testujemy PULLER - hit czy kit?





I nadszedł ten moment, kiedy możemy podzielić się z Wami pierwszą recenzją dla TOP for DOG  2018! Dla nas to był intensywny okres testów pewnej fioletowej zabawki, która wzbudza zachwyt wielu użytkowników. Tak, dziś na tapecie PULLER. Niepozorne a'la ringo dostępne tylko w jednej wersji kolorystycznej, ale za to w kilku rozmiarach: micro, mini, midi, standard i maxi.  Tu pierwsza rada - warto obejrzeć pullery na żywo i dobrać odpowiedni rozmiar albo poradzić się u źródła. Rakiety do testów dostały wersję MIDI i chyba był to strzał w 10-kę. Jetta i Ronya lubią wisieć na zabawkach, więc mniejszy rozmiar mógłby przy tym mocniej ucierpieć. Jedynym mankamentem jest przekładanie pullera przez łapy - ale tylko Jetta jest w stanie to wykombinować ;-P




Czym tak właściwie jest ta wzbudzająca zachwyt i tyyyyle pozytywnych emocji u właścicieli psów i ... samych zainteresowanych zabawka? Można jednoznacznie stwierdzić, że jest to ciekawe narzędzie do utrzymania naszego psa w dobrej kondycji. Bezwonny, lekki, niezatapialny i co najważniejsze - pies wbija w niego zęby nie raniąc przy tym dziąseł. Tu chyba tkwi jego fenomen. Bo przeglądając zdjęcia w internecie zanim dostałam do rąk własny egzeplarz pullera przyznaję, że byłam nastawiona negatywnie. Dziurawe piankowe ringo odstraszało mnie zdecydowanie od zakupu. I czym oni wszyscy się zachwycają? O rety, rety... Przecież terrory i ich zęby załatwią te pianki w 5 min! A na zdjęciach psy uradowane od ucha do ucha. I te dziury. Wszechobecne. Nie, to nie dla Rakiet... 




Stało się - skusiłam się na PULLERa w tej edycji plebiscytu. I nie żałuję! Dołączyliśmy z całym stadem do ich miłośników. Rakiety oszalały, nie oszczędzały swojego zestawu i co? Faktycznie dziur się narobiło dużo. Materiał z którego wykonano PULLER łatwo jest pozornie uszkodzić nawet paznokciem. Ale powstaje w tym miejscu jedynie bezpieczna dla użytkowników dziura. Bez ostrych krawędzi :-) Zęby wbijają się w zabawkę i bez uszczerbku dla dziąseł i warg zwalniają ją przy puszczaniu. Magia? 





Jak bawić się pullerem? Sposobów jest całe mnóstwo. My kochamy rzucać rollery, czyli zabawka wyrzucona przez człowieka toczy się przed siebie po ziemi. Ulubiona modyfikacja Jetty? Roller z podskokami :-) Wtedy dopiero zaczyna się jazda bez trzymanki! Oderzam pullerem w ziemię w sporej odległości od siebie, a on jeszcze kilka razy wesoło podskakuje i motywuje Jettę do szaleństw. Ronya preferuje pogoń za zwykłymi rollerami. Wtedy osiąga zawrotną prędkość. Drugą super sprawą jest oczywiście pływanie i przynoszenie zabawki z wody. Ogromną zaletą pullera jest niezatapialność, dobra widoczność na wodzie i duża obła powierzchnia, która ułatwia psu dobry chwyt. U nas rzucanie pullera do wody trwa w nieskończoność... Psy to kochają! Każdy chyba wie, że terrier to takie sprytne stworzonko, które uwielbia rozszarpywać zdobycz. I w tej roli puller sprawdza się u nas idealnie. Obie Rakiety (Ronya 8.5 kg) spokojnie wiszą na zabawce uniesione na wysokość twarzy i nic się nie dzieje. Jetta stanowczo wzmocniła swój chwyt dzięki materiałowi z jakiego wykonano puller. Zęby tkwią spokojnie zatopione w "piankę" i pies nie puszcza tak szybko, ponieważ nie czuje dyskomfortu związanego z okaleczonymi dziąsłami, itd. Pod naszym nadzorem obie dziewczyny szarpały się między sobą i też wow! Nic im nie pękło. A przyznam, że bardzo się tego bałam.



Czy są jakieś minusy? Od początku naszej przygody z testowanym PULLERem  jeszcze minusów nie znalazłam. Owszem, Jetta potrafi przełożyć łapy przez zabawkę w rozmiarze midi, ale nie stwarza to zagrożenia dla jej zdrowia, a jedynie trochę przeszkadza w przyniesieniu pullera do ręki. Ronya mimo ogromnego zaangażowania w zabawę takich cudów nie dokonała, więc uważam, że to jednostkowy problem :-P Jetta na ogół jest specyficznym zwierzątkiem... 



Komu polecamy? KAŻDEMU, ponieważ sposób zabawy można dostosować zarówno do wieku jak i kondycji psa. Wspólna zabawa z właścicielem będzie atrakcją dla każdej ze stron. Dla człowieka to też spora aktywność fizyczna, a spędzony z psem czas zaowocuje we wspólnych relacjach ;-)





poniedziałek, 19 marca 2018

Pies a zmiany?


Do napisania tego postu skłoniły mnie rozmowy ze znajomymi psiarzami i moje własne doświadczenia, którymi chcę się teraz z Wami podzielić.

Czy zmiany w życiu naszych psów są dobre? Czy może negatywnie wpływają na ich samopoczucie? Należy się najpierw zastanowić z jakimi zmianami mamy do czynienia.

Zmiany w żywieniu, czyli coś, co każdy z nas przechodził - zmieniamy sposób żywienia psów z różnych względów. Ze względu na problemy z obecną karmą, z naszej własnej wygody, itp. Jak te zmiany wpływają na psa? Patrząc z perspektywy naszych psów, zmiany te nie mają większego wpływu na Jettę i Ronyę. Mam to szczęście, że obie tolerują większość karm dostępnych na rynku. Jednak jeśli Twój pies kiepsko znosi takie zmiany, zawsze zastanów się czy warto narażać go na niepotrzebne rewolucje. Innym problemem są choroby przewlekłe i alergie, przy których nie powinno się zmieniać niczego w sposobie żywienia, chyba że lekarz weterynarii zaleci co innego.


Jednak nie o takich zmianach miał być dzisiejszy post. W psim świecie dochodzi do poważniejszych zmian takich jak zmiana trybu życia, miejsca zamieszkania, towarzystwa. Jako hodowca już dawno uznałam, że odpowiednio zsocjalizowane szczenię łatwiej akceptuje wszelkie zmiany w swoim dalszym życiu. Pierwszą poważną zmianą dla szczeniaka jest zabranie go z domu hodowcy, od ludzi którzy do tej pory byli jego stadem, od matki i od reszty psiego stada. Przykro mi się czyta z jakimi problemami borykają się nowi właściciele - do tej pory nie odnotowałam takich przypadków wśród szczeniąt z mojej hodowli. To z reguły małe ciekawskie terrierki, które czasem mimo lekkiej nieśmiałości szybko odnajdują się w swojej nowej rodzinie. Wiadomo, że każde z nich jest inne i każde inaczej radzi sobie ze zmianami, ale dzięki odpowiedniej socjalizacji i wyzwaniom, które stawiamy im jeszcze w domu rodzinnym - nasze Rakiety wyrastają na normalne terriery ;-)


Okej, pierwsza zmiana w życiu naszego psa poczyniona? Czy to już koniec? Być może dla niektórych psów tak. Ale dla większości to dopiero początek. Przeprowadzki, pojawienie się dziecka w rodzinie, innego psa/kota/chomika/papugi, zmiana otoczenia. To tylko kilka z ogromu sytuacji, jakie nasz pies może natrafić na swojej życiowej drodze. Tu także potwierdza się, że zwierzę które we właściwy sposób przeszło pierwszą zmianę w swoim życiu (opuszczenie rodzinnego gniazda) lepiej poradzi sobie z kolejnymi. Oczywiście i tu mogą pojawić się problemy mniejsze lub większe, ale obserwując wiele psów z naszego otoczenia uważam, że zawsze da się przez to przebrnąć.


Na przykładzie naszych psów - w ciągu ostatnich 15 miesięcy przeprowadzały się 3 razy, przeżyły prawie całkowitą zmianę najbliższego otoczenia (stałą w tych zmianach były one same i ja). Jetta rok temu dała nam 4 cudowne szczeniaki, co było jej pierwszym krokiem w macierzyństwie. Ronya musiała przezwyciężyć chęć mordowania obych psów - w końcu zamieszkała z 2 innymi psami, a po krótkim czasie pojawiły się szczeniaki Jetty. Rakiety przez 4 miesiące żyły w 2 miejscach, prawie codziennie podróżowały między domami. Poznały wielu nowych ludzi, obce psy, zwierzęta innych gatunków (konie - do tej pory znały głównie jednego, legwana, papugę). Jestem dumna z moich psów i z tego, co jest między nami. Bo chyba tylko nasza wspólna relacja pozwoliła im to przetrwać w taki sposób. Obie przez cały ten czas pozostały radosne, pewne siebie i towarzyskie. Ani przez chwilę nie zatęskniły za dotychczasowym trybem życia, dzielnie znosiły wszystko to, co stawiałam im na drodze.


Co jest kluczem do sukcesu? Relacja pies - człowiek. Jeśli dla Twojego psa TY jesteś całym światem, to jaka różnica czy mieszkasz w bloku, czy w domu z ogrodem? Pies, który ufa swojemu człowiekowi powinien z ciekawością przyjąć nowego członka rodziny, powinien umieć sobie poradzić z nową sytuacją. Nie wyobrażam sobie zostawić moje Rakiety z nierozwiązanymi problemami. Każdy z nas ma w życiu jakąś rolę do odegrania, a skoro zdecydował się na posiadanie psa, to ten pies powinien mu każdego dnia przypominać - "Hej, stary. Jesteśmy w tym RAZEM. Kumasz? RAZEM. Ty i ja. Damy radę!". 

I tego życzę każdemu z Was, aby zmiany były tylko na lepsze, a Wasza relacja pozostawała nienaruszona ;-)


niedziela, 18 lutego 2018

Purina BEYOND z łososiem i owsem


Dziś przychodzę do Was z szybką recenzją karmy, którą Rakiety dostały do testów od sieci marketów zoologicznych ZOO Karina. Cóż to za jedzonko?

Purina BEYOND z łososiem i owsem. Halo halo... Chwilunia... Z owsem? Biorąc pod uwagę fakt, że obie nasze dziewczyny uwielbiają podkradać koniom owies z wiaderek, to może być strzał w 10 :-)
Podrzucam skład dla ciekawskich: łosoś 17,5 %, kasza owsiana 17% , odwodnione białko kurczaka, jęczmień, ryż, tłuszcz drobiowy, odwodnione białko z łososia 3%, digest, składniki mineralne, suszone bataty 0,5%. 



Szału nie robi, prawda? Ale kto zna nas dłużej wie, że to nie jest czynnik, który przekreśla u nas jakąś karmę. Przypomnę - dla mnie ważne jest, jak dana karma włpywa na MOJE psy. I tym się kieruję pisząc recenzję. 

Testowaną karmą BEYOND karmię dziewczyny od prawie miesiąca. Co zauważyłam? Psy chętnie wciągają zawartość misek, a to przy Jettce jest spory plus. Karma nie ma szczególnie intensywnego zapachu, co skutkowało brakiem dziwnych zachowań u młodej - nie tarzała się przed miską tak, jak ma to w zwyczaju jedząc inne bardziej aromatyczne rybne karmy. Chrupki są dość małe, takie akurat dla jack russell terriera. Nie brudzą rąk, nie są tłuste. Znikają z misek ekspresowo. 


Brzuszki, bo to najważniejsze, nie cierpiały przez okres testów. Nie zauważyłam negatywnego wpływu na trawienie, kupy w standardowych ilościach i normalnej jakości. Jakoś tylko zwiększyła się chęć kradzieży owsa :-P Czasem brak mi pomysłu jak opanować Jettę... Ona tak uwielbia świeżo gnieciony owies...

Z punktu widzenia psiego opiekuna jest jednak jeden minus. Brak "zamka" w dużym opakowaniu. Przy moich małych psach karma wystarcza na dość długo, a brak możliwości szczelnego zamknięcia stwarza ryzyko wietrzenia jedzonka - tak jak pisałam karma nie ma szczególnie intensywnego zapachu, a po "wywietrzeniu" podejrzewam, że przestałaby interesować moje psy. U mnie nie ma z tym większego problemu, ponieważ karmę w worku pakuję do plastikowego pojemnika. Jednak przy braku odpowiedniego pojemnika może to stanowić spory minus. 


Czy polecam? Warto spróbować :-) Karma składem nie robi wielkiego "wow", ale syci psie brzuchy i nie wpływa w negatywny sposób na ich trawienie. Po tak krótkim czasie nie mogę ocenić jej wpływu np. na jakość włosa, itp. Jednak dokończymy testowanie, a racenzję uzupełnię o te spostrzeżenia.