poniedziałek, 19 marca 2018

Pies a zmiany?


Do napisania tego postu skłoniły mnie rozmowy ze znajomymi psiarzami i moje własne doświadczenia, którymi chcę się teraz z Wami podzielić.

Czy zmiany w życiu naszych psów są dobre? Czy może negatywnie wpływają na ich samopoczucie? Należy się najpierw zastanowić z jakimi zmianami mamy do czynienia.

Zmiany w żywieniu, czyli coś, co każdy z nas przechodził - zmieniamy sposób żywienia psów z różnych względów. Ze względu na problemy z obecną karmą, z naszej własnej wygody, itp. Jak te zmiany wpływają na psa? Patrząc z perspektywy naszych psów, zmiany te nie mają większego wpływu na Jettę i Ronyę. Mam to szczęście, że obie tolerują większość karm dostępnych na rynku. Jednak jeśli Twój pies kiepsko znosi takie zmiany, zawsze zastanów się czy warto narażać go na niepotrzebne rewolucje. Innym problemem są choroby przewlekłe i alergie, przy których nie powinno się zmieniać niczego w sposobie żywienia, chyba że lekarz weterynarii zaleci co innego.


Jednak nie o takich zmianach miał być dzisiejszy post. W psim świecie dochodzi do poważniejszych zmian takich jak zmiana trybu życia, miejsca zamieszkania, towarzystwa. Jako hodowca już dawno uznałam, że odpowiednio zsocjalizowane szczenię łatwiej akceptuje wszelkie zmiany w swoim dalszym życiu. Pierwszą poważną zmianą dla szczeniaka jest zabranie go z domu hodowcy, od ludzi którzy do tej pory byli jego stadem, od matki i od reszty psiego stada. Przykro mi się czyta z jakimi problemami borykają się nowi właściciele - do tej pory nie odnotowałam takich przypadków wśród szczeniąt z mojej hodowli. To z reguły małe ciekawskie terrierki, które czasem mimo lekkiej nieśmiałości szybko odnajdują się w swojej nowej rodzinie. Wiadomo, że każde z nich jest inne i każde inaczej radzi sobie ze zmianami, ale dzięki odpowiedniej socjalizacji i wyzwaniom, które stawiamy im jeszcze w domu rodzinnym - nasze Rakiety wyrastają na normalne terriery ;-)


Okej, pierwsza zmiana w życiu naszego psa poczyniona? Czy to już koniec? Być może dla niektórych psów tak. Ale dla większości to dopiero początek. Przeprowadzki, pojawienie się dziecka w rodzinie, innego psa/kota/chomika/papugi, zmiana otoczenia. To tylko kilka z ogromu sytuacji, jakie nasz pies może natrafić na swojej życiowej drodze. Tu także potwierdza się, że zwierzę które we właściwy sposób przeszło pierwszą zmianę w swoim życiu (opuszczenie rodzinnego gniazda) lepiej poradzi sobie z kolejnymi. Oczywiście i tu mogą pojawić się problemy mniejsze lub większe, ale obserwując wiele psów z naszego otoczenia uważam, że zawsze da się przez to przebrnąć.


Na przykładzie naszych psów - w ciągu ostatnich 15 miesięcy przeprowadzały się 3 razy, przeżyły prawie całkowitą zmianę najbliższego otoczenia (stałą w tych zmianach były one same i ja). Jetta rok temu dała nam 4 cudowne szczeniaki, co było jej pierwszym krokiem w macierzyństwie. Ronya musiała przezwyciężyć chęć mordowania obych psów - w końcu zamieszkała z 2 innymi psami, a po krótkim czasie pojawiły się szczeniaki Jetty. Rakiety przez 4 miesiące żyły w 2 miejscach, prawie codziennie podróżowały między domami. Poznały wielu nowych ludzi, obce psy, zwierzęta innych gatunków (konie - do tej pory znały głównie jednego, legwana, papugę). Jestem dumna z moich psów i z tego, co jest między nami. Bo chyba tylko nasza wspólna relacja pozwoliła im to przetrwać w taki sposób. Obie przez cały ten czas pozostały radosne, pewne siebie i towarzyskie. Ani przez chwilę nie zatęskniły za dotychczasowym trybem życia, dzielnie znosiły wszystko to, co stawiałam im na drodze.


Co jest kluczem do sukcesu? Relacja pies - człowiek. Jeśli dla Twojego psa TY jesteś całym światem, to jaka różnica czy mieszkasz w bloku, czy w domu z ogrodem? Pies, który ufa swojemu człowiekowi powinien z ciekawością przyjąć nowego członka rodziny, powinien umieć sobie poradzić z nową sytuacją. Nie wyobrażam sobie zostawić moje Rakiety z nierozwiązanymi problemami. Każdy z nas ma w życiu jakąś rolę do odegrania, a skoro zdecydował się na posiadanie psa, to ten pies powinien mu każdego dnia przypominać - "Hej, stary. Jesteśmy w tym RAZEM. Kumasz? RAZEM. Ty i ja. Damy radę!". 

I tego życzę każdemu z Was, aby zmiany były tylko na lepsze, a Wasza relacja pozostawała nienaruszona ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz